close

Parafia

Gazetka parafialnaParafia

Kapliczka pod Palenicą

Obok drogi gminnej prowadzącej na Palenicę (687 m n.p.m.), między półrolkami Tyców i Łajczaków, na działce niegdyś należącej do rodziny Walerii i Feliksa Żyrków, a następnie Anny i Jana Berków, aktualnie Małgorzaty i Wojciecha Soblów, w bliskim sąsiedztwie „Szlaku Papieskiego” znajduje się mała kapliczka ku czci Matki Bożej.

Niewiele jest miejsc sakralnych na terenie Ciśca (oprócz kościoła parafialnego), które upamiętniają wybór Polaka, w owym czasie biskupa ordynariusza tej ziemi, na papieża. W Kapliczce pod Palenicą dokonano tego upamiętnienia w formie medalionu, wpisując to wydarzenie w kontekst maryjny, czyli kult Matki Bożej. 

Historia

W latach 20. XX wieku Alojzy Żyrek, młody mieszkaniec Ciśca, został powołany do wojska. Wcześniej zakochał się w młodej i pięknej góralce z Żabnicy. Po trzech latach służby powrócił do domu. Jego pragnieniem było poślubienie wybranki. Kiedy dowiedział się, że ukochana musiała spełnić wolę swoich rodziców i wyjść za mąż za ich wybrańca, popadł w głęboką melancholię, pogrążył się w głębokim smutku i stronił od otoczenia. Często wychodził do lasu w stronę Prusowa, gdzie przebywał w samotności. W niedługim czasie ludzie zauważyli na drzewie pod Palenicą kapliczkę, a przy niej modlącego się Alojzego Żyrka. Swego stanu cywilnego nie zmienił do końca życia, a zawód miłosny koił na modlitwie przy kapliczce, którą najprawdopodobniej wykonał sam.

Kapliczka była kilkukrotnie zmieniana. Przez długie lata Bożym Domkiem opiekowała się nieznana z nazwiska kobieta z Żabnicy. Być może ukochana Alojzego też cierpiała i ze swojego losu zwierzyła się któremuś z potomstwa, prosząc o opiekę nad kapliczką. 

Opis architektoniczny 

Jeszcze trzynaście lat temu opis kapliczki autorstwa W. Ficonia był taki, że to drewniany Domek Boży w stylu tradycyjnej chatki góralskiej o wymiarach 26 x 20 x 52 cm, wysokości do kalenicy, umieszczony na starym drzewie morwowym. Kapliczka była nakryta dwuspadowym, gontowym daszkiem, w szczycie którego umieszczono drewniany krzyżyk. Trzy przeszklone okienka zakończono u góry stylizowanymi łukami. We wnętrzu znajdował się gipsowy medalion o średnicy 20 cm, przedstawiający Ojca Świętego Jana Pawła II. Na jego obwodzie znajdowały się: napis- „Jan Paweł II” oraz data- 22 X 1978, mówiące o wyborze kardynała Karola Wojtyły na tron Piotrowy. 

Pod kapliczką do pnia drzewa umocowana była porcelanowa figurka Matki Bożej z Dzieciątkiem na lewym ręku (wys. 24 cm). Insygnia królewskie – berło w prawej ręce Maryi, korony i jabłko z krzyżykiem w rękach Dzieciątka – wskazywały, że jest to wyobrażenie Królowej Świata. Niemieszcząca się we wnętrzu figurka pochodziła zapewne z poprzedniej, wyższej kapliczki, której zbutwiałe resztki znajdowały się pod drzewem. 

Aktualnie* kapliczka, wykonana w stylu góralskim z dwuspadowym daszkiem o wydłużonych okapach, jest- jak się wydaje- dwukrotnie większa od poprzedniej i znajduje się na tym samym pniu drzewa morwowego. Skrzynię kapliczki tworzy drewniany szkielet koloru bordowego w kształcie pentaptyku, osadzony na drewnianej, stylizowanej podstawie. Część środkową pentaptyku stanowi przeszklone okno z półokrągłym łukiem u góry uwieńczonym krzyżem. Skrzydła pentaptyku stanowią przeszklone mniejsze okienka (na skrajach ze szkła miodowego) – po dwa na każdej ze stron. Całość przystrojona jest wieńcem z róż. 

W środku znajdują się dwie figurki Matki Bożej: większa figurka Matki Bożej Niepokalanej w części centralnej oraz mniejsza figurka Matki Bożej z Dzieciątkiem z lewej strony (z poprzedniej kapliczki). Na tylnej ściance zawieszono obrazek Ikony Jasnogórskiej, a po prawej stronie położono opisany wcześniej gipsowy medalion upamiętniający Ojca Świętego Jana Pawła II. U podnóża pnia z kapliczką uformowany jest miniogródek ze sztucznych kwiatów, położone są znicze oraz drewniane szczątki poprzedniej kapliczki. 

* Niestety, nie udało się ustalić, kto skonstruował obecną kapliczkę i aktualnie opiekuje się miejscem. 

Opracowanie i zdjęcia: Jacek Biłko

Źródła:

W. Ficoń, Historia krzyżami i kapliczkami znaczona, Węgierska Górka 2010.
W. Zalewski, Święci na każdy dzień. Wydanie uzupełnione, wyd. salezjańskie, Warszawa 2001.
J. Biłko, Wywiad z Małgorzatą Sobel i własne oględziny, Cisiec 2023. 

czytaj dalej
Gazetka parafialnaParafia

Parafialny wyjazd do Gąsek – 12-22 lipca 2023

Podczas tegorocznych wakacji dzieci i młodzież z naszej parafii miała okazję odpocząć nad polskim morzem. Z inicjatywy ks. Proboszcza Adama zorganizowana została kolonia w Ośrodku Religijno – Wypoczynkowym „Betania” w Gąskach – niewielkiej, ale urokliwej miejscowości słynącej z niemalże 50-metrowej latarni morskiej. W kolonii wzięło udział łącznie 35 dzieci z klas szkoły podstawowej i średniej i 4 animatorów pod kierownictwem ks. Proboszcza. 

Tematem przewodnim wyjazdu były wybrane postaci biblijne Starego i Nowego Testamentu, od których możemy nauczyć się pięknych postaw życiowych. Dzień  rozpoczynaliśmy od porannej gimnastyki i wspólnej modlitwy. Każda z czterech grup kolonijnych brała udział w zajęciach prowadzonych przez animatorów, które były poświęcone lekturze Pisma Świętego, dyskusji na temat bohatera danego dnia, a także poznawaniu świadectw ludzi szczególnie związanych z omawianymi postaciami. Najważniejszym punktem każdego dnia było wspólne uczestnictwo we Mszy Świętej. Każdy uczestnik kolonii mógł włączyć się w Eucharystię poprzez czytanie czytań, modlitwy wiernych czy śpiew psalmu. 

Nie zabrakło również sportowej rywalizacji – wychowawcy organizowali m.in. zawody sprawnościowe pomiędzy drużynami, grę w piłkę nożną, mecze siatkówki, grę w badmintona czy dwa ognie. Odkryliśmy wiele talentów – w wolnym czasie dzieci chętnie rozwijały swoje umiejętności plastyczne, taneczne, wokalne i muzyczne. Powstała niepowtarzalna galeria rysunków (w tym portretów wychowawców), nauczyliśmy się tańczyć „belgijkę” i śpiewać oazowe piosenki pod okiem p. Sabiny, która służyła piękną grą na gitarze. 

Czas kolonii miał także charakter wychowawczy – pod czujnym okiem animatorów dzieci i młodzież dbały o porządek w pokojach, starsi uczestnicy opiekowali się najmłodszymi, a także pomagali wychowawcom w organizowaniu codziennych zajęć. Podczas pogodnych wieczorków pogłębialiśmy koleżeńskie relacje poprzez wspólne rozmowy, śpiew, zabawy i gry. Na zakończenie każdego dnia odśpiewywaliśmy wspólnie Apel Jasnogórski trzymając się za ręce.

Wspólny czas obfitował w wiele atrakcji takich jak wyjazd do Parku Rozrywki Pomerania w Kołobrzegu, przejażdżka kolejką do Sarbinowa, seans w kinie 12D, rejs statkiem po Morzu czy zwiedzanie latarni morskiej w Gąskach i Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu. Nie zabrakło też plażowania, kąpieli w morzu pod opieką ratownika, gry w piłkę, budowania zamków z piasku i opalania się.

Ostatniego dnia podczas pogodnego wieczorku odbyły zawody sportowe, zabawy taneczne, wspólny posiłek na świeżym powietrzu. Na zakończenie każdy uczestnik otrzymał mały upominek od kadry, nie brakowało uśmiechów, tańców  i wspólnego śpiewania piosenek.

Podsumowaniem 10-dniowego wyjazdu do Gąsek było wspólne ognisko z udziałem dzieci i rodziców, który przygotowali pyszne ciasta. Nie mogło obyć się bez smażenia kiełbasek, gry na gitarze, wspominaniu wspólnego czasu spędzonego nad morzem.

Wszystkim uczestnikom dziękujemy za piękne chwile przeżyte razem, zaangażowanie podczas zabaw i gier, a także piękne wspomnienia. Mamy nadzieję, że czas kolonii wyda wspaniałe owoce w postaci umocnionej więzi z Panem Bogiem, wielu nowych przyjaźni i pięknych relacji w rodzinie i szkole.

czytaj dalej
Gazetka parafialnaOazaParafia

Pierwszy stopień oazowy w Ciścu

Na przełomie czerwca i lipca w naszej parafii gościliśmy oazowiczów z całej diecezji. Przeżywali oni w Ciścu swój 1 stopień Oazy Nowego Życia wraz z księdzem Ryszardem Piętką. Mogliśmy ich spotkać na niedzielnej Eucharystii bądź na ulicach czy ścieżkach naszej miejscowości. Jak im się podobało? Jak spędzili tutaj czas? Animatorzy, uczestnicy oraz ksiądz pod koniec rekolekcji podzielili się z nami swoimi przeżyciami oraz przemyśleniami. 

Ania z Goleszowa oraz Jagna z Ochab, uczestniczki rekolekcji, zgodnie opisują, że rekolekcje polegają na wspólnej modlitwie, rozwijaniu się, zbliżaniu do Boga, ale też nawiązywaniu nowych znajomości, nauce nowych pieśni i przeżywaniu czegoś niezwykłego, wspólnotowego. Co było dla nich najważniejsze w ciągu tych rekolekcji? Basia i Weronika z Mazańcowic mówią, że oczywiście było to spotkanie z Bogiem, ale podają także dwa najważniejsze dla nich punkty: odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych oraz nabożeństwo Światła i Wody.

Ksiądz Ryszard, zapytany o to, jak się tutaj czuje, odpowiada: „Bardzo dobry czas, bardzo dobre miejsce. To nie tylko dla mnie miejsce posługi, ale też rekolekcje, które sam mogę przeżywać i to jest dla mnie bardzo piękne, bo odnajdujemy tutaj prawdziwą wspólnotę. Pierwszy stopień to okazja, żeby wrócić do fundamentów, żeby wrócić do tego, gdzie zaczyna się nasza wiara i myślę, że jest to pytanie, na które też szukam odpowiedzi razem z tymi, z którymi te rekolekcje przeżywamy”. Ksiądz dodaje też, że prowadzi ten stopień już być może szósty raz, ale za każdym razem jest w innym miejscu, więc każdy raz jest dla niego nowy i cenny, a w tym roku z jakiegoś nieznanego mu powodu jeszcze bardziej.

Michał z Bielska, który po raz pierwszy posługiwał jako animator grupy, mówi: „Był to dla mnie duży stres, bo wiadomo, mieć pod sobą uczestników… W jakiś sposób czuję się za nich odpowiedzialny. Nie jest to łatwe, ale mam nadzieję, że Bóg na tyle mnie uzdalnia, że jakieś dobro z tego wychodzi, więc cieszę się bardzo, że mogę posługiwać i być częścią rekolekcji. Ja swoje rekolekcje wspominam bardzo dobrze i cieszę się, że dzięki mnie kolejni uczestnicy mogą przeżywać ten czas”.

Kleryk Piotr z Kęt był po raz pierwszy na rekolekcjach, nie miał wcześniej do czynienia z oazą w ogóle. Jak się odnajduje w tej roli? „Mam nadzieję, że dobrze, diakonia chyba też nie ma nic przeciwko mnie, ludzie są otwarci. Miło jest”. Dodaje, że w naszej parafii spotkali się z dużą owartością. Ksiądz proboszcz umożliwił uczestnikom dostęp do kościoła o każdej porze, co jest bardzo ważne, gdyż mogli się tam gromadzić w południe na Eucharystii czy też wieczorem na wspólnej modlitwie.

Krzysiu z Bielska pierwszy raz został animatorem muzycznym na rekolekcjach wakacyjnych. Cisiec bardzo się mu podoba. „Mamy bardzo dobrze udostępnione to, co jest nam potrzebne. Sama posługa jest bardzo przyjemna, bo z taką grupą, jaką mamy… aż żal się będzie z nimi rozstawać za niedługo”. Krzysiu dodaje, że bardzo się cieszy z możliwości posługiwania oraz że to z pewnością nie będą jego ostatnie rekolekcje.

Magda, odpowiedzialna za całe rekolekcje, mówi, że czuje się tutaj bardzo dobrze. „Te rekolekcje są dla mnie o tyle zaskakujące, że faktycznie bardzo dużo treści, które przygotowywaliśmy wcześniej teraz gdzieś tak bardzo mocno rezonują we mnie samej i to jest super, że prowadząc uczestników możemy z nimi to samo przeżywać i dzielić się swoim świadectwem, z różnych perspektyw życiowych i dróg. Nasza wspólnota jest bardzo ze sobą zżyta. To jest też dla mnie niesamowite, jak sobie idziemy waszymi pięknymi uliczkami i ludzie się do nas uśmiechają, mówią „Dzień dobry!”, zagadują. Jest naprawdę bardzo duża otwartość”. 

Oazowicze przeżyli w naszej miejscowości coś pięknego, a w dodatku widzimy, że spotkali się z ogromną otwartością i księdza proboszcza, i parafian. Cieszymy się bardzo z tego faktu i kto wie, może za rok znowu zawitają w nasze progi? Życzymy im, aby te rekolekcje owocowały przez cały rok, dając siłę do dalszej formacji czy posługi w Ruchu Światło-Życie oraz do kontynuowania tej drogi w przyszłe wakacje. 

Katarzyna Worek

czytaj dalej
Gazetka parafialnaParafia

Krzyż Bożej Męki przy ul. Cisowej

Przy ul. Cisowej 51 na posesji Małgorzaty i Macieja Miłkowskich znajduje się Krzyż Bożej Męki.

Historia

Fundatorem i wykonawcą postumentu był kamieniarz Wojciech Kubica (pradziadek Małgorzaty Miłkowskiej). Wykonał go prawdopodobnie jeszcze przed pożarem Małego Ciśca w 1906 roku, kiedy to w Wielkanoc 15 kwietnia spłonęły 44 budynki. Do budowy krzyża użył piaskowca z kamieniołomu w Kamesznicy, którego blok miał przynieść na plecach. Przekaz mówi, że posiadał nieprzeciętną siłę i nie miał równych sobie w okolicy. Podczas drugiego wielkiego pożaru z 27 czerwca 1930 roku, kiedy to spłonęło 69 budynków, krzyż uległ poważnemu uszkodzeniu. Gruntownego remontu podjął się Franciszek Kubica (syn Wojciecha) z synem Stanisławem (ojciec Małgorzaty) zachowując jego pierwotny wygląd. Według przekazów na początku II wojny światowej Niemcy o mało nie zniszczyli krzyża czołgiem, lekko go tylko naruszając, skutkiem czego długo był pochylony. W 2004 roku przeprowadzono remont obiektu – nie zmieniając pierwotnych właściwości architektonicznych – uzupełniono tylko ubytki, a całość pomalowano. Znajdującą się we wnęce figurkę Chrystusa Frasobliwego wykonał nieznany z nazwiska miejscowy rzeźbiarz. Powyższa historia pochodzi z przekazów rodzinnych Małgorzaty Kubicy. 

Nieco inną  w detalach historię krzyża ukazuje Władysław Skowron w przekazie pt. „Świątki Cisieckie”, z 17 lipca 1977 roku: „Krzyż jest wyciosany z kamienia, a figura, które tam się znajduje, przyniesiona jest z Kocierza. Robotnicy, którzy pracowali przy budowie drogi usunęli tę figurę, w tym okresie przechodził drogą Wojciech Kubica z Ciśca Małego i kazano mu zabrać tę figurę do Ciśca z kamieniarzem Kamińskim z Kamesznicy. W 1906 roku powstał pożar i figura uległa częściowemu zniszczeniu, krzyż pozostał, tylko podstawa popękała od ognia. W 1930 powstał drugi pożar, gdzie połowa figury została zniszczona, a drugą połowę rozebrano. Odbudowano ją jednak z cementu na ten sam wzór przez syna Wojciecha i wnuka Franciszka Kubicy i tak stoi do dnia dzisiejszego”. 

Obecnie „Bożą Męką” opiekują się właściciele posesji Państwo Miłkowscy.

Opis architektoniczny 

Krucyfiks umieszczony jest na dwukondygnacyjnym postumencie z gzymsem i cokołem. Postać Ukrzyżowanego odlana jest z żeliwa. Ramiona krzyża są zaokrąglone, z obwódką i narzędziami Męki Pańskiej w zakończeniach poza górną częścią z titulusem (tabliczką z łacińską inskrypcją „IN/RI”). Kondygnacja górna o przekroju mniejszym niż dolna, o ścianach zwężających się ku górze, w górnej części z niewielką wykończoną półkolem wnęką, w której umieszczony jest drewniany posążek Chrystusa Frasobliwego. 

Kult Krzyża Świętego

Nie można dziś jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, jaki był los Drzewa Krzyża po wydarzeniach paschalnych. Tradycja także niejednoznacznie ukazuje odnalezienie tej Relikwii, którą posiadała zbudowana w czasach Konstantyna Wielkiego bazylika Grobu Pańskiego. W niej oddawano cześć Krzyżowi i obchodzono święto jego znalezienia, które następnie zostało przyjęte w całym świecie chrześcijańskim. Wśród wyznawców Chrystusa pochodzących z narodu żydowskiego, odzywały się głosy ludowej tradycji, że Krzyż został pochowany w grobie wraz z martwym Ciałem Chrystusa, a podniesiony do nieba ukaże się, jako znak powtórnego przyjścia Chrystusa. Różnorodne opinie pojawiają się w apokryficznych pismach Nowego Testamentu i są wyrazem wiary w moc Krzyża Świętego, a także dają świadectwo przekonaniu, że Krzyż zachował się pomimo zakusów nieprzyjaznych Żydów i za panowania rzymskiego, które zniszczyło święte miejsca chrześcijan i zbudowało na nich sanktuaria pogańskie. Ukryty Krzyż został odnaleziony. Ten fakt, niestety, wymyka się ścisłemu badaniu historyka, który w źródłach wczesnochrześcijańskich znajduje różniące się od siebie legendy, a dokładniejsze dane dotyczą dopiero obchodu święta nawiązującego do samego faktu.
Najbardziej rozpowszechniona tradycja wskazuje na św. Helenę, matkę Konstantyna Wielkiego jako na tę, która odnalazła Krzyż Chrystusa. Jej przypisuje się także udział w zbudowaniu dwu bazylik w Jerozolimie, których poświęcenie (rok 335) wiąże się ze świętem odnalezienia Krzyża (14 września). Pielgrzymi brali udział w tak zwanym hypsosis, czyli podwyższeniu Drzewa Krzyża, polegającym na podnoszeniu go w czterech miejscach świątyni dla adoracji ludu. Obrzęd ten celebrowany był z wielką radością i podniosłością, o czym świadczy Egeria, chrześcijańska pątniczka, która pod koniec IV w. pozostawiła po sobie bezcenne notatki, opisujące dokonujące się tam nabożeństwa. 

Szczególny rozwój kultu relikwii Krzyża nastąpił w V i VI w., gdy liczna rzesza wiernych nawiedzała Ziemię Świętą. Niestety, ten szczęśliwy okres rozkwitu chrześcijaństwa zakończył się 20 maja 614 r., gdy Jerozolima została zdobyta przez Persów. 15 lat później cesarz bizantyjski Herakliusz odzyskał Krzyż Chrystusowy, który następnie uroczyście sam wniósł do Jerozolimy przez Bramę Złotą. Legenda podaje, że ubrany był w drogocenne szaty, ale jakaś tajemna moc nie pozwalała mu wejść do miasta. Dopiero pouczony przez biskupa Jerozolimy, Zachariasza, zdjął bogaty strój i boso wniósł relikwie do odbudowywanej po zniszczeniu bazyliki. Za czasów Cyryla Jerozolimskiego (zm. 387) relikwię podzielono i rozesłano po okolicznych kościołach. Znaczną ich część posiada kościół pw. św. Goduli w Brukseli, rzymskie bazyliki pw. św. Piotra i Świętego Krzyża, katedra paryska. W Polsce część relikwii posiada kościół pw. Świętego Krzyża na Łysej Górze pod Kielcami. Przekazał je św. Emeryk, syn św. Stefana, króla Węgier. Relikwie odbierają cześć także w sanktuarium pw. Świętego Krzyża w Górach Świętokrzyskich oraz wielu kościołach. Ku czci Krzyża Świętego wzniesiono w Polsce ponad 100 kościołów, także w naszej diecezji. 

Tradycja chrześcijańska otoczyła czcią również arma Christi, inne narzędzia męki Chrystusa. Według koncepcji wczesnochrześcijańskiej pobożności Chrystus wystąpi z nimi, by dla potępionych stanowiły one przedmiot wyrzutów, a dla zbawionych – symbol wywyższenia i majestatu Pana. W zakresie ubogacenia tematyki arma Christi szczególne znaczenie mają: mistyka pasyjna XIII i XIV w., kult relikwii, pielgrzymki do Ziemi Świętej, wyprawy krzyżowe. Od XIII w. motyw arma Christi nabiera cech samodzielności, staje się przedmiotem pobożnej medytacji, utworów religijnych, odpustów. Rozwija się świadomość ich liczby. Przed rokiem 326 zidentyfikowano grób Chrystusa, pielgrzym z Bordeaux widział kolumnę biczowania. Wraz z Krzyżem w latach 320-345 miały być odnalezione: gwoździe, tytuł, włócznia, cierniowa korona, trzcina naigrawania i gąbka. Wcześnie znane są: kamień, na którym stał Chrystus przed sądem Piłata, kolumna drugiego biczowania i szata Pana. Po zdobyciu Konstantynopola przybyły nowe „relikwie”, które stanowiły cenny depozyt wybitnych osobistości, ubogacały skarbce kościołów. 

W języku potocznym mówi się o krzyżu, jako o próbie i doświadczeniu, który należy znosić w duchu ofiary na wzór Jezusa Chrystusa. On, przyjmując ludzką naturę, utożsamił się z każdym człowiekiem. Stąd misterium Chrystusowego krzyża przedłuża się w cierpieniach ludzi. Sięga ono w przyszłość eschatologiczną i najpełniej ukazuje się w wydarzeniu zmartwychwstania jako największym wydarzeniu historiozbawczym. 

Opracowanie i zdjęcia: Jacek Biłko

Źródła:

W. Ficoń, Historia krzyżami i kapliczkami znaczona, Węgierska Górka 2010.

W. Skowron, Świątki Cisieckie…, Cisiec 1977.

W. Zalewski, Święci na każdy dzień. Wydanie uzupełnione, wyd. salezjańskie, Warszawa 2001.

Internet:

https://www.parafia-jelonki.pl/s/756121801834795008/swieto-krzyza-swietego

https://teologiapolityczna.pl/swiety-krzyz

czytaj dalej
Gazetka parafialnaParafia

Krzyż na symbolicznej mogile przy kościele parafialnym w Ciścu

Na placu kościelnym, obok krzyża misyjnego, znajduje się symboliczna mogiła Polaków zamordowanych w czasie ostatniej wojny i po jej zakończeniu. 

Historia

Na prośbę Antoniego Bieguna pseud. „Sztubak”- byłego dowódcy jednego z oddziałów partyzanckich działających po wojnie w rejonie Baraniej Góry, ks. Władysław Nowobilski – budowniczy i pierwszy proboszcz kościoła jednej doby w Ciścu, w 1997 roku wyraził zgodę na wzniesienie symbolicznego nagrobka przed kościołem. Intencją inicjatora było, aby wskazać symboliczne miejsce pamięci i modlitwy tym, którzy byli podstępnie ujęci i zamordowani przez funkcjonariuszy reżimu komunistycznego, a nadal nikt nie wie gdzie znajdują się ich szczątki. W latach 90-tych XX wieku nie było jeszcze wiadomo gdzie dokonano tych mordów i gdzie należy szukać owych szczątków, a prawda o tzw. „żołnierzach wyklętych” powoli i z wielkim trudem wychodziła z mroków zapomnienia.

Dzisiaj, dzięki badaniom Instytutu Pamięci Narodowej i zgromadzonej dokumentacji historycznej wiadomo już sporo o tym, gdzie i w jakich okolicznościach zginęli partyzanci z Żywiecczyzny, którym wzniesiono ten symboliczny nagrobek. Wiadomo, że do zarządu Narodowych Sił Zbrojnych w Gliwicach weszło dwóch agentów kontrwywiadu sowieckiego (1946 r.), którzy przekazali kapitanowi Henrykowi Flame ps. „Bartek” – dowódcy jednego z partyzanckich oddziałów działających w rejonie Baraniej Góry, rozkaz załadowania żołnierzy na samochody, ze względu na organizowany przerzut na zachód. Wiadomo także, że wyjechali kilkoma transportami w różnych terminach i ślad po nich zaginął. Operację podstępnej likwidacji tych żołnierzy określono pseudonimem „Lawina”. 

Ks. bp. Tadeusz Rakoczy poświęcił nagrobek w 1997 r. podczas zorganizowanej uroczystości patriotycznej. Odtąd corocznie czczona jest w tym miejscu pamięć żołnierzy podziemia niepodległościowego walczących po wojnie o wolną Polskę.

9 września 2013 w kościele parafialnym odbyły się uroczystości patriotyczno-religijne upamiętniające 67 rocznicę mordu żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Druga część uroczystości miała miejsce przy symbolicznej mogile na placu kościelnym, gdzie wspólnie odśpiewano hymn narodowy i wygłoszone zostały okolicznościowe wystąpienia oraz wręczone odznaczenia.

27 kwietnia 2014 r. przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej podczas wizyty okolicznościowej ukazali mieszkańcom Ciśca i innych miejscowości najnowszy stan badań historycznych o martyrologii żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Pobrano także próbki materiałów genetycznych od niektórych najbliższych krewnych ofiar oraz zweryfikowano ich dane osobowe.

Opis architektoniczny

Nagrobek został wykonany z szarego granitu. Część wertykalną stanowi krzyż łaciński z wydłużoną lewą stroną poprzecznej belki (tzw. patibulum) i głową Chrystusa w centrum oraz prostokątna płyta, do której przytwierdzono mosiężną tablicę z inskrypcją.

Na mosiężnej tablicy napis głosi:

„Symboliczny grób zamordowanych w lochach gestapo i NKWD oraz 17 żołnierzy Oddziału NSZ im. „Szarego” ppor. „Sztubaka”. We wrześniu 1946 r. czternastu podstępnie ujął kontrwywiad pod pretekstem przerzutu na zachód. Do tej pory wszelki ślad po nich zaginął. Trzech zginęło w niewyjaśnionych okolicznościach. Ich symboliczny grób znajduje się przy kościele Świętego Maksymiliana Kolbego w Ciścu. Niech on otoczy ich dusze swoją dobrocią i będzie dla nich orędownikiem u Boga Miłosiernego. Cześć ich pamięci. Cisiec, 05.11.1997 r.”

Opracowanie i zdjęcia: Jacek Biłko

Źródła:
W. Ficoń, Historia krzyżami i kapliczkami znaczona, Węgierska Górka 2010.
W. Nowobilski, Zapiski osobiste i wywiad, Cisiec 2023. 
Z. Pajestka-Jurasz, Ksiądz Prałat Władysław Nowobilski – budowniczy kościoła i pierwszy proboszcz parafii w Ciścu, Cisiec 2022. 

Internet:

https://kapl39669218.wordpress.com/2017/01/29/krzyz-przed-kosciolem-w-ciscu-symboliczny-grob/ https://wegierska-gorka.pl/item/1335-67-rocznica-mordu-zolnierzy-nsz

czytaj dalej
Gazetka parafialnaKościółParafia

Wspomnienia z poświęcenia sztandaru KSM w Ciścu

Przedmowa

     Na plebanii  znajduje się bardzo zniszczony sztandar Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej , który oczekuje na moment  renowacji. Każdy sztandar ma swoją symboliczną wymowę i określone znaczenie. Powinno się otaczać go czcią i oddawać mu należne  honory.

  Rangę tego sztandaru podnosi ceremonia jego poświęcenia  16 maja 1948 roku w Ciścu, a wspomnienia  tego wydarzenia uwiecznił na piśmie ówczesny prezes KSMM Rudolf Szczotka. Informował on, że w  naszej wiosce została wówczas odprawiona po raz pierwszy Msza św. Poniższy tekst nie jest wiernym oryginałem i chociaż został w niektórych miejscach zmieniony,  to mimo tego wiernie oddaje treść wspomnień pana Szczotki. Sam zaś oryginał, jest niezwykle cennym i historycznym dokumentem. Do niego dołączone są listy osób uczestniczących w tej uroczystości, na których widnieją podpisy naszych bliskich i gości. Kiedy czyta się ten tekst, najbardziej wzrusza wiara, pobożność ludzi, ich pragnienie, przeżywanie  i  zaangażowanie  w zorganizowanie tej uroczystości. W większości to ci sami ludzie i ich dzieci, z takim samym poświęceniem przystąpili później do budowy naszej świątyni.  Niech to czytanie wspomnień Rudolfa Szczotki zmusi nas  do refleksji i zadumy nad naszą wiarą dzisiaj.

Oryginał  dostępny jest na stronie parafii w dziale Kronika.

Celina Motyka

Wspomnienia z poświęcenia sztandaru Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej w Ciścu z dnia 16 maja 1948 roku.

   Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej zostało założone w maju 1931  w Ciścu przez ks. Franciszka Bednarczyka. Ta młoda organizacja pracowała nad podniesieniem ducha religijnego, zajmowała się wychowaniem moralnym, sportowym, wojskowym, a także nawiązywała do przysposobienia rolniczego. 

   Z zapałem pracowaliśmy aż do 1939 roku. Podczas strasznej niewoli hitlerowskiej żyliśmy tylko duchem i myślą,  tęskniąc za wolną ukochaną Ojczyzną. Zaraz po  odzyskaniu  wolności nasze stowarzyszenie zaczęło działać.   Wystartowaliśmy  15 VI 1945 r. Ochocza młodzież bardzo chętnie organizowała się, bo tu znalazła dobre słowo i przykład w życiu codziennym. Druhów przeciętnie było od 25 do 30 – stu.  Raz w miesiącu odbywało się zebranie kierownicze i raz plenarne, na które to prawie zawsze przybywał ksiądz asystent Franciszek Żak.  Nasz oddział zawsze tęsknił i marzył  o świetlicy, której  nie posiadał. Na drugim planie było zdobycie pieniędzy na ufundowanie sztandaru. W związku z tym druhowie nie szczędzili trudu i czasu, aby zdobyć finanse. W roku 1948 na walnym zebraniu została podjęta uchwała o  ufundowaniu  sztandaru. Oddział miał  w kasie zaledwie coś około 1700 zł, ale rzucona myśl musiała być wykonana.  Już w maju sztandar zwinięty na drzewcu  zawitał do oddziału i czekał na dzień, kiedy rozwinie swoje skrzydła nad gromadką swoich druhów. Od początku 1948r. aż do maja odegraliśmy dwie sztuki teatralne w Cięcinie,  Żabnicy i Milówce, z czego mieliśmy dochód na przeznaczony cel. Sztandar uszyła  i wyhaftowała Rozalia Kubicówna z tutejszej gromady Ciśca. Sztandar jest barwy młodzieżowej, niebiesko-biały. Na białym tle został  wyhaftowany obraz  patrona młodzieży – św. Stanisław Kostka, a na niebieskiej stronie widnieje godło państwowe –  Orzeł Biały.  Drzewiec  jest składany, na szpicu zamocowano  znak KSMM-u „Enplemet”. Poświęcenie zostało uchwalone na dzień 16 maja (Zielone Świątki).  

    16 maja 1948 roku to dzień pamiętny dla naszego oddziału i także całej naszej gromady Ciśca, bo po raz pierwszy na terenie wioski była odprawiona Ofiara Mszy Świętej, mszy św. polowej. Z bardzo wielkim utęsknieniem czekał na ten dzień nasz oddział, aby wówczas podnieść manifest katolicki i ducha religijnego pod gołym niebem.

    Bardzo ciężką pracę miało nasze kierownictwo, którego miało za zadaniem było  ułożyć program.  Dwa tygodnie przed poświęceniem sztandaru trwały cowieczorne przygotowywania. Wielką  trudnością  było uzyskanie zezwolenia od władz świeckich, które otrzymaliśmy  po dużych staraniach prezesa i księdza asystenta. Po zezwolenie na mszę polową prezes osobiście udał się do Krakowa i otrzymał je  w Kurii Biskupiej.

     Tydzień przed uroczystością nasi druhowie wytężyli wszystkie siły na przygotowaniu wszystkich formalności związanych  z poświęceniem, jak na przykład rozesłanie zaproszeń i gwoździ, przygotowanie ołtarza, a także placu na festyn i bufetu bez alkoholu. Ostatnie dwa dni przed uroczystością były chwilami bardzo nerwowymi. Prawie wszyscy druhowie otrzymali zajęcie po podziale na dwie grupy. Pierwsza pod przewodnictwem prezesa miała za zadanie wystawienie  ołtarza przy kaplicy św. Jana obok szkoły. Wielki udział w tym zadaniu miały druhny z RDŻ (Żywy Różaniec Dziewcząt), które go udekorowały. Uwiły piękne wieńce i umaiły ołtarz morzem kwiatów. Praca trwała prawie do godziny 23-ej. Druga grupa pod przewodnictwem Tadeusza Skrzypka pracowała w pocie czoła nad przygotowaniem placu na festyn i popisy sportowe, które miały się odbyć zaraz po poświęceniu. Druhowie z Baranii przynieśli drzewka na plac, śpiewając po drodze piosenki KSM-owe, aby nie czuć zmęczenia. Jeśli im zabrakło jodełek, to wykorzystywali olszynę. Plac był bardzo piękny, przypominał park  warszawski. Przygotowano również siedzenia,  stoły dla gości, orkiestry  i lady do bufetu. Praca trwała do rana. Afisze były już rozwieszone 14 V i były pod obserwacją druhów, którzy pilnowali, aby ich nikt nie zerwał. Afisze, wykonane artystycznie, zrobił ks. Franciszek Piela. Księża asystenci brali czynny udział w przygotowaniu wszystkich formalności związanych z tą uroczystością.  

     Ołtarz był już gotowy w sobotę   15 maja. Prezes wystawił straż do rana, ze zmianą co dwie godziny. Ochotnicza Straż Pożarna też przyszła z pomocą. W sobotę  wieczorem przyjechali z motopompą i polali szosę, aby kurz nie dławił ludzi podczas Mszy świętej. Dnia                    16 maja już od godziny czwartej rano druhowie jeszcze uzupełniali to, czego brakowało. Ołtarz błyszczał od wspaniałości i kwiecia. O godzinie   7-ej rano już publiczność zaczęła się zbierać na placu wokół ołtarza polowego obok szkoły. Furmanki już pojechały po księży i po orkiestrę, która miała przygrywać podczas Mszy św. O godzinie ósmej wszystko było gotowe, a tłumy ludzi czekały na tę chwilę chwały Bożej. Także inni druhowie zjechali się z różnych oddziałów. Pan kierownik szkoły przybył z całą młodzieżą szkolną, a na czołowym miejscu stanęła Ochotnicza Straż Pożarna. Wszyscy przybyli na czas. Profesor Powodzian przygotował swój zespół muzyczny, a ksiądz nasz asystent Franciszek Żak wkładał szaty liturgiczne, aby za chwilę dokonać  najważniejszej części uroczystości – Ofiary Mszy św. Do Mszy św. służyli druhowie Wojciuch Tadeusz i Skrzypek Adam.  Rozmodleni obywatele Ciśca dziękowali prawie ze łzami w oczach Bogu, że doczekali tak wielkiej chwili na swojej cisieckiej ziemi. O godzinie 9.30 rozpoczęło się kazanie, które wygłosił ks. Franciszek Żak.  Podkreślało ono zasady i wzniosłość KSMM  i jego roli w podniesieniu ducha polskiej młodzieży katolickiej. Kazanie było bardzo wzniosłe dla zebranych. Podczas niego przybył bardzo upragniony gość ks. Mieczysław Noworyta – Generalny Sekretarz KSMMU i Archidiecezji Krakowskiej. Po kazaniu wygłosił przemówienie o zasadach, którymi ma się kierować młodzież w odniesieniu do sztandaru. Zarówno kazanie, jak  i przemówienie ks. Noworyty bardzo się podobały tutejszej ludności, gdyż słuchali ich ze łzami w oczach. Po kazaniu nastąpiło poświęcenie sztandaru.

      Sztandar, rozłożony na ołtarzu, poświęcił ks. Noworyta    w obecności ks. Żaka i ks. Hibnera. Wokół ołtarza zebrali się wszyscy chrzestni rodzice tego sztandaru, trzymając szarfę podczas poświęcenia. A byli nimi: Franciszek Motyka z Rozalią Kubica (przełożeni 3 zakonu),  Michał Zawada i Wiktoria Zawada,  Karol Pytlarz (sołtys) i Anna Motyka, Płazak i Amelia Wojciuch, Tobiasz (kierownik szkoły) i pani Bąkowa  (nauczycielka), Warchoł ze Skrzypkową. Po poświęceniu po raz pierwszy uniósł się sztandar w górę, ażeby go mogli wszyscy zobaczyć  i podziwiać jego wspaniałość.  Po odśpiewaniu „Boże coś Polskę”, został złożony na stole, gdzie odbywało się wbijanie gwoździ do drzewca   i wpisywanie się do księgi pamiątkowej. 

     W bardzo szybkim pośpiechu wszyscy druhowie obsługiwali gości, bo już zaczął się dalszy ciąg programu – popisy sportowe na placu koło Soły. Były to następujące rozgrywki: biegi na 3000m, na 1000m, na 100m , a także rzut kulą i siatkówka. W zawodach brali udział druhowie z oddziału Ciśca, Cięciny, Radziechów i innych oddziałów     KSMM.  Nagrodami były dyplomy.  Po popisach sportowych odbył się obiad, na który zaproszeni byli wszyscy druhowie pozamiejscowi. Na obiedzie był obecny ks. Mieczysław Noworyta – Generalny Sekretarz KSMM z Krakowa, a także nasz ks. Asystent Franciszek Żak.

      O godzinie trzeciej po południu rozpoczął się festyn na placu boiska KSMM koło Soły. Orkiestra złożona z pięciu członków, przygrywała porywczym tonem, toteż goście, których było bardzo dużo, bawili się w bardzo miłym nastroju. W naszej uroczystości brali udział prawie wszyscy obywatele Ciśca, a także było dużo pozamiejscowych. Zabawa trwała. Bawili się starsi i młodzi w stanie trzeźwym i wesołym, jak w Kanie Galilejskiej, aż zabrakło piwa i lemoniady. Tancerzom zaschło  w gardłach, a księżyc odmówił swego światła, zmuszając tym samym do zakończenia uroczystego pamiętnego dnia 16 maja 1948 roku.

 Prezes Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej Rudolf Szczotka

Cisiec, dn. 1 VI 1948r.

czytaj dalej
Gazetka parafialnaParafia

Kaplica Matki Bożej Częstochowskiej „na grabce”

Na stoku Małej Baraniej w Małym Ciścu, nad Traktem Cesarskim w lesie (stok Białożyckiego Gronia) stoi murowana kapliczka z kopią obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Posiada ona walory obiektu zabytkowego oraz ludowego kultu religijnego. Mieszkańcy Ciśca i sołectw ościennych przychodzili w to miejsce z modlitewnymi prośbami i zostawiali wota wdzięczności jako namacalny znak otrzymanych łask. U podnóża kapliczki, na bardzo stromym wzgórzu znajduje się tarasowy ogród skalniakowy. Stanowi on jednocześnie punkt widokowy na  Cisiec i  kompleks leśny Prusowa.

Historia

Według miejscowych przekazów kapliczka wybudowana została w 1906 roku z inicjatywy i przy udziale Anny i Michała Strzałków, którzy byli także fundatorami obelisku Matki Bożej Różańcowej z Dzieciątkiem przy Trakcie Cesarskim. Fragment  z rękopisu Władysława Skowrona wyjaśnia przyczynę fundacji kapliczki: Strzałka Anna, będąc chora, miała sen o budowie kaplicy. Po wybudowaniu wyzdrowiała i nigdy już nie chorowała. Pod kaplicą (płynęło) znajduje się źródełko, z którego ludzie biorą wodę, mówiąc, że jest ona cudowna. Opiekę nad kaplicą ma Strzałka Jan. W pierwszych dniach września 1939 roku w kapliczkę trafił pocisk (kaliber 100 mm) z działa niemieckiego ostrzeliwującego od strony Kamesznicy Węgierską Górkę, ale nie wyrządził jej żadnej szkody. Na pamiątkę tego zdarzenia został wmurowany w ścianę. Z inicjatywy ks. W. Nowobilskiego w 1981 roku wykonano nowy dach z blachy, by każdego roku móc odprawiać mszę św. w sobotę po Święcie NMP Królowej Polski (3.05). Wiosną 2009 roku przeprowadzono kolejny remont obiektu wraz z poszerzeniem tarasu. Dokonali tego potomkowie Michała Strzałki i okoliczni mieszkańcy. Zrzucono tynk i odnowiono okalający kamień, wykonano także nowe ogrodzenie oraz otoczono kamieniem źródełko. Odrestaurowano też obraz Matki Bożej i zrobiono do niego nową nastawę, a wykonawcami byli artyści – Teresa i Piotr Michałkowie, natomiast głównymi ofiarodawcami – mieszkańcy Małego Ciśca i Rada Sołecka. Remont został uwieńczony w 2009 roku  Mszą świętą odpustową,  odprawioną przez ks. proboszcza Władysława Nowobilskiego z udziałem wielu wiernych, a zorganizowaną  przez parafię, Oddział Górali Żywieckich Związku Podhalan, Koło Gospodyń Wiejskich z Małego Ciśca i wójta gminy Piotra Tyrlika. Później zrobiono jeszcze betonowe schody z płyt ażurowych, aby ułatwić wchodzenie na taras. Zabezpieczono także zbocze, na którym stoi kapliczka, a od strony przepływającego potoku wzmocniono ziemię specjalną siatką oraz obsadzono krzewami. Na przełomie 2013/2014 roku powstały „najdłuższe” schody na Żywiecczyźnie mające ułatwić dojście pielgrzymom do kapliczki od ulicy Pod Górą. Na długości 55 m i przy różnicy poziomu terenu 20 m wybudowano 110 betonowo– kamiennych schodów zabezpieczonych łańcuchem zawieszonym na metalowych słupkach.

W 2022 roku została ścięta lipa, jedno z dwóch potężnych drzew, które otaczały kapliczkę. Było to konieczne, ponieważ lipa uschła po tym, jak raził ją łuk elektryczny, który przeskoczył z drutów wysokiego napięcia po wyładowaniu atmosferycznym kilka lat wcześniej. Wspomniane drzewa: jawor i lipa, były posadzone prawdopodobnie zaraz po wybudowaniu kapliczki, zgodnie z bardzo starym zwyczajem.

Każdego roku 3 maja, w uroczystość Matki Bożej Królowej Polski, na „Grabce” odbywa się msza św. odpustowa.

Opis architektoniczny

Kapliczka jest murowana i otynkowana, zbudowana na rzucie półkolistym, od tyłu ma rodzaj apsydy. Jej szerokość wynosi 220 cm, a głębokość (promień) ok. 130 cm. Wybudowana jest na tarasie kamienno-betonowym, na stromej skarpie. Spod kapliczki wypływa cudowne źródełko, od którego do kaplicy prowadzi 27 stopni. W głównej wnęce zamkniętej stalowym oknem, zaokrąglonym u góry, umieszczony jest olejny obraz Matki Bożej Częstochowskiej, a na ścianach liczne wota (łańcuszki, medaliony itp.). W dolnej części znajduje się mała nisza – „kominek”, który w przeszłości mógł być miejscem na kaganki. Kapliczka jest nakryta dachem siodłowym z wydatnie wysuniętym do przodu okapem, tworzącym ochronne zadaszenie przed opadami. W szczycie zadaszenia, na poziomej belce spinającej połówki dachu, umieszczony jest metalowy krucyfiks (krzyżyk wykonany z żelaznego płaskownika, a Ukrzyżowany z odlewu aluminiowego). Domek Matki Bożej otoczony był (do 2022 r.) z obu stron starymi, potężnymi drzewami – z lewej strony jawor, a z prawej lipa.

Kult Matki Bożej Częstochowskiej

Kult ten przekracza ramy Kościoła katolickiego i jest obecny także w prawosławiu. W tradycji Kościoła prawosławnego święto Częstochowskiej Ikony Matki Bożej obchodzone jest 19 marca.

Geneza powstania obrazu – wciąż tajemnicą

Wedle legendy zapisanej w najstarszej historii obrazu pt. (łac. Translatio Tabulae Beatae Mariae Virginis, quam Sanctus Lucas depinxit propris manibus) obraz Matki Bożej Częstochowskiej pochodzić miał z drzewa cyprysowego „stołu Świętej Rodziny”, na którym św. Łukasz miał namalować wizerunek Matki Boskiej. Jest to hodegetria, czyli Matka Boża trzymająca dzieciątko, zwrócone twarzą ku widzowi. W IV wieku św. Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego, miała przywieźć ze sobą ten obraz do Konstantynopola, a stamtąd miał on trafić na Ruś i wreszcie do Polski. Jednak na odmienną genezę obrazu wskazują badania prof. Wojciecha Kurpika z końca ub. wieku. Obraz miałby pochodzić z XIII-XIV wieku z terytorium Bałkanów, namalowany pod wpływem szkoły w Ochrydzie. Następnie, w drugiej połowie XIV stulecia prawdopodobnie trafił na dwór Andegawenów w Budzie. Ponieważ był poważnie uszkodzony i rozpadł się na trzy oddzielne deski, został tam poddany konserwacji i przemalowany w stylu włoskim. Na dworze węgierskim przebywało wówczas grono artystów włoskich i któryś z nich mógł się tej pracy podjąć. Wiadomo, że Elżbieta Łokietkówna, matka Ludwika Węgierskiego (króla Węgier i Polski) właśnie jemu zostawiła go w spadku. W końcu obraz powędrował na północ, gdzie ostatecznie na pewien czas znalazł schronienie na zamku w Bełżcu, na północny wschód od Lwowa, na Rusi Czerwonej. Tam otaczali go kultem prawosławni. W czasie wojny prowadzonej przez Ludwika Węgierskiego, Władysław Opolczyk, namiestnik króla na Rusi, znalazł obraz w Bełzie i stamtąd zabrał go do Polski, do Częstochowy. Według Piotra Risiniusa i jego „Historia pulchra” z 1523 roku, obraz miał dotrzeć do Częstochowy 31 sierpnia 1384 roku. Został oddany paulinom sprowadzonym z Węgier w 1382 r. Niedługo potem na Jasną Górę zaczynają przybywać liczni pielgrzymi. Nie tylko z Polski, ale – jak informuje Jan Długosz – ze Śląska, Moraw, Węgier i Prus.

Symboliczne rysy

Aktualna, widoczna dziś wersja wizerunku Matki Boskiej, pochodzi z lat 1431-1433, po kolejnej restauracji dokonanej  przez malarzy z zachodniej Europy. Restauracja była konieczna ze względu na bardzo poważne zniszczenia, jakich obraz doznał w czasie Wielkiej Nocy 1430 r. Jedna z grasujących wówczas band, składająca się z Polaków, Czechów, Niemców i Rusinów, zachęcona legendarnymi skarbami Jasnej Góry, zaatakowała klasztor. Oto co zapisał Jan Długosz: „Nie znalazłszy skarbów, wyciągnęli świętokradcze dłonie po sprzęty święte, jak kielichy, krzyże, ozdoby. Sam nawet obraz naszej Pani odarli ze złota i klejnotów, w jakie przez ludzi pobożnych był przyozdobiony”. Dalej Długosz podaje: „nie poprzestając na grabieży, przebili oblicze na wylot mieczem, a tablicę, na której się obraz znajdował, połamali”. Pełna konserwacja dokonana została w Krakowie w latach 1431-32 i sfinansowana przez króla Władysława Jagiełłę. Po odrestaurowaniu, a w dużej mierze namalowaniu wizerunku na nowo, odtworzono rany na licu Matki Boskiej, odciskając je ostrym narzędziem i pokrywając cynobrem. Są one ważnym elementem obrazu o bardzo silnej wymowie, obecnym do dziś.

Narodowy bastion, miejsce duchowego schronienia

Przywileje odpustowe nadane Jasnej Górze przez Stolicę Apostolską w XV wieku ugruntowały pozycję tego ośrodka jako jednego z najważniejszych sanktuariów na ziemiach polskich. W czasie reformacji Jasna Góra odgrywała doniosłą rolę, ponieważ miało tu miejsce wiele konwersji na katolicyzm. Podczas „Potopu” Jasna Góra oparła się wojskom szwedzkim w czasie oblężenia, które trwało od 18 listopada do 26 grudnia 1655 roku. Wojskami szwedzkimi dowodził generał Burchard Muller, mając pod sobą dwunastu oficerów i 3275 żołnierzy. Jednak musiał odstąpić od klasztoru, bronionego przez nieliczną załogę, złożoną ze stu sześćdziesięciu żołnierzy „wziętych przeważnie od pługa”, dwudziestu szlachty i czeladzi oraz siedemdziesięciu zakonników pod wodzą przeora Augustyna Kordeckiego. Fakt ocalenia klasztoru uznano za dowód opieki Matki Boskiej, którą król Jan Kazimierz 1 kwietnia 1656 r. r. ogłosił we Lwowie Królową Korony Polskiej. Na początku XVIII wieku w dobie wewnętrznego rozdarcia Polski między Augustem II i Stanisławem Leszczyńskim, Jasna Góra broniła się przed wojskami saskimi i szwedzkimi (w latach 1702, 1704 i 1705). „Sprawa ta – jak pisał w 1704 r. sekretarz króla szwedzkiego, Olof Hernelin – zaalarmowała cały kraj, ten naród uważa bowiem ten klasztor za Sanctissimum”. W tym czasie przeor stołecznego klasztoru paulinów, o. Ignacy Pokorski zainicjował podczas epidemii w 1711 r. pierwszą – a trwającą nieprzerwanie do dziś – warszawską pielgrzymkę pieszą do Matki Bożej Częstochowskiej. Obraz Matki Bożej Częstochowskiej był otaczany kultem także poza granicami Polski. Od XV wieku czczono go na Węgrzech, do końca XVIII wieku kult rozwinął się m.in. w Niemczech, Austrii, Słowacji, Chorwacji czy Rosji. Znaczenie kultu podkreślały kolejne koronacje obrazu. Pierwsza miała miejsce 8 września 1717 r – jako pierwsza koronacja na prawach papieskich poza Rzymem. W 1744 r. nastąpił akt oddania króla Augusta III i całej Polski Matce Bożej, a sejm w 1764 r. w swoich ustawach – w ślad za lwowskim ślubami Jana Kazimierza – nazwał Matkę Boską Częstochowską – Królową Polski. W 1771 roku bronili się tutaj konfederaci barscy. W 1793 r., po drugim rozbiorze Jasna Góra znalazła się pod rządami pruskimi. Prusacy zapragnęli zawładnąć skarbami Jasnej Góry, a nawet samym obrazem. To się nie udało, skonfiskowali jednak okoliczne, paulińskie majątki. W 1815 r. na mocy decyzji Kongresu Wiedeńskiego Jasna Góra weszła w skład imperium rosyjskiego. Fortyfikacje Jasnej Góry zostały zburzone z rozkazu cara Aleksandra I, aby klasztor nie mógł już pełnić roli twierdzy obronnej.

Sanktuarium trzech zaborów

Trwający nadal żywy kult Jasnogórskiego wizerunku był przyczyną wielu represji ze strony zaborców, którzy upatrywali w nim symbol polskiego oporu. I faktycznie, na Jasną Górę licznie nadal przybywali pielgrzymi ze wszystkich  zaborów, dzięki czemu pełniła ona rolę miejsca pielgrzymkowego jednoczącego Polaków. Podczas jubileuszu 500-lecia fundacji klasztoru w 1882 r. na jasnogórskich błoniach zebrało się około 400 tysięcy wiernych ze wszystkich zaborów. W drugiej połowie XIX wieku, głównie dzięki polskim emigrantom budowano kościoły pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Anglii i Francji oraz w wielu innych krajach świata. Propagatorami kultu byli głównie polscy misjonarze. W okresie odwilży religijnej w cesarstwie rosyjskim na progu XX wieku, papież Pius X – na prośbę polskich biskupów – w 1904 r. zatwierdził uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej dla Jasnej Góry i dla ówczesnej diecezji włocławskiej, na terenie której leżała. Po raz pierwszy obchodzono ją 29 sierpnia 1906 r. Decyzja ta znacznie zdynamizowała ruch pielgrzymkowy. Oblicza się, że w 1910 r. w pielgrzymkach do Częstochowy wzięło udział 800 tys. pątników.

Rola kard. Augusta Hlonda

W 20-leciu międzywojennym gorącym orędownikiem kultu Matki Bożej Częstochowskiej był mi.in. prymas kard. August Hlond. Jako Ślązak i Polak eksponował w sposób szczególny rolę Matki Bożej Jasnogórskiej i pomagał paulinom w dokonaniu wewnętrznej reformy. Będąc protektorem zakonu ojców Paulinów, związał pracę Kościoła w Polsce z jasnogórskim sanktuarium: tu  odbywały się konferencje Episkopatu Polski, ogólnopolskie pielgrzymki, m.in. ślubowania młodzieży, a także Pierwszy Synod Plenarny Kościoła w Polsce w 1936 r. W 1931 r. papież Pius XI wyznaczył  dzień 26 sierpnia na  uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej. Pierwszy raz tego dnia czczono Matkę Bożą Jasnogórską w 1932 r. w ramach obchodów jubileuszu 550-lecia Jasnej Góry. W czasie okupacji hitlerowskiej Matka Boska Częstochowska była patronką Polski Walczącej. W „Dzienniku” generalnego gubernatora Hansa Franka zachowały się słowa: „Gdy wszystkie światła dla Polski zagasły, to wtedy zawsze jeszcze była Święta z Częstochowy i Kościół”. Nawet w czasie okupacji pielgrzymowano na Jasną Górę w niewielkich grupkach – nieco podobnie jak dziś podczas pandemii. Odnawiano też ślubowania młodzieży akademickiej, po raz pierwszy złożone tu w 1936 r. U progu epoki komunizmu na Jasnej Górze prymas Hlond wraz z episkopatem Polski i milionową rzeszą wiernych 8 września 1946 r. zawierzył naród polski Niepokalanemu Sercu Maryi. Na zakończenie uroczystości wołał z mocą z jasnogórskiego szczytu: „Ludu polski! Naród polski ślubował wierność Najświętszej Maryi Pannie. Polska chce pozostać Polską, w której świeci słońce polskie i Matka Chrystusowa. (…) Odnowiliśmy śluby w imieniu całego narodu. Idźcie i urzeczywistniajcie treść ślubów”. W okresie powojennym na Jasnej Górze zbierali się biskupi, duchowni diecezjalni i zakonni, aby wspólnie zastanawiać się nad kształtem duszpasterstwa w czasach kolejnej, tym razem komunistycznej opresji.

Prymas Tysiąclecia: Wielka Nowenna i Millenium Chrztu Polski

Zawierzenie Matce Bożej jako oś pracy duszpasterskiej Kościoła w Polsce kontynuował prymas Stefan Wyszyński. Opracowany przezeń w okresie uwięzienia program odnowy moralnej narodu – realizowany poprzez Wielką Nowennę – ściśle związany był z Jasną Górą i Matką Bożą Częstochowską. Prymas Tysiąclecia sam zresztą był wielkim czcicielem Matki Bożej Jasnogórskiej już od czasów swego dzieciństwa, tu też odprawił swą mszę prymicyjną. Jako biskup i prymas na Jasną Górę przybywał, kiedy tylko mógł, a kopia obrazu towarzyszyła mu każdego dnia, nawet w zagranicznych podróżach. Wielkim wydarzeniem były Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego złożone w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej 26 sierpnia 1956 r. Ich tekst, nawiązujący do lwowskich ślubów Jana Kazimierza z 1656 r., oddających naród w opiekę Maryi, ułożył prymas jeszcze podczas uwięzienia w Komańczy. W ich złożeniu uczestniczyło co najmniej milion wiernych. W 1957 r. rozpoczęło się trwające kilka lat pielgrzymowanie Jasnogórskiej Ikony po  wszystkich polskich diecezjach, stanowiąc istotny instrument ożywienia wiary Polaków w trakcie „komunistycznej nocy”. Nie zabrakło momentów dramatycznych, kiedy to władze komunistyczne uwięziły wędrującą kopię, zakazując jej peregrynacji. Nigdy w historii nic podobnego nie miało miejsca. Kiedy w 1966 r. zaaresztowano przewożoną kopię wizerunku i odesłano do Częstochowy, Jasna Góra przeżywała swoje ostatnie – jak do tej pory – oblężenie. Sprawdzano nawet, czy ktoś nie próbuje wywieźć obrazu w bagażniku samochodu. W tym czasie pielgrzymowały po kolejnych diecezjach puste ramy obrazu, a nieobecność wizerunku mówiła tym silniej o obecności Maryi wśród swego ludu. Obraz ten za wiedzą prymasa Wyszyńskiego „wykradł” w 1972 r. z Jasnej Góry ks. Józef Wójcik, wikariusz parafii katedralnej w Radomiu i tam przez pewien czas był chroniony. Jasna Góra jest jednym z najważniejszych sanktuariów w Europie. Na skutek tych wszystkich wydarzeń – jak i pielgrzymek Jana Pawła II do Polski – ruch pielgrzymkowy do Matki Bożej Częstochowskiej zdecydowanie wzrósł w latach 70-tych i 80-tych. W tym czasie, wzorem pielgrzymki warszawskiej, zainaugurowane zostały piesze pielgrzymki z innych polskich diecezji. Paradoksalnie, okres największego rozkwitu ruchu pątniczego na Jasną Górę przypadł na czas stanu wojennego. W 1982 r. sierpniowa pielgrzymka z Warszawy liczyła ok. 50 tys. osób. O silnym kulcie Matki Bożej świadczy też fakt, że co czwarta parafia w Polsce nosi jej imię, a wezwanie Matki Boże Częstochowskiej przyjęły 252 polskie parafie. Od lat 70-tych XX-wieku kult Matki Bożej Jasnogórskiej staje się też coraz bardziej międzynarodowy. W sierpniu na Jasną Górę wraz z polskimi pielgrzymkami  przybywa młodzież z Niemiec, Francji, Woch, Hiszpanii, Słowacji oraz Węgier, odnajdując tu, niepowtarzalny koloryt i głębię modlitwy. Szczyt pielgrzymowania młodych na Jasną Górę nastąpił w sierpniu 1991 r., kiedy na Światowe Dni Młodzieży do Częstochowy przybyło niemal dwa miliony młodych z całego świata, w tym ok. 100 tys. z terenów ówczesnego ZSRR. Wówczas Jan Paweł II, używając metafory o dwóch płucach: wschodnim i zachodnim, wołał o reintegrację Europy. Również w 1991 r. Jasną Górę odwiedziło najwięcej pielgrzymów w historii – ok. 7 milionów. Na Jasną Górę przybywał Jan Paweł II i tu się modlił podczas każdej ze swych pielgrzymek do Polski. Podobnie Benedykt XVI i Franciszek. Pobyt Franciszka 28 lipca 2016 r. zbiegł się z obchodami jubileuszu 1050. rocznicy Chrztu Polski. Wcześniej 3 maja 2016 r. w uroczystość Matki Bożej Królowej Polski polscy biskupi wraz z zebranymi na Jasnej Górze wiernymi dokonali Aktu Zawierzenia Matce Bożej z okazji 1050. rocznicy Chrztu Polski. Dziś sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej należy do najczęściej odwiedzanych miejsc pielgrzymkowych w Europie.

Opracowanie i zdjęcia: Jacek Biłko

Źródła:

W. Ficoń, Historia krzyżami i kapliczkami znaczona, Węgierska Górka 2010.

W. Nowobilski, Zapiski osobiste i wywiad, Cisiec 2023.

W. Zalewski, Święci na każdy dzień. Wydanie uzupełnione, wyd. salezjańskie, Warszawa 2001.

Z. Pajestka-Jurasz, Cisiec – zarys historii, tom 2, Cisiec 2021.

Z. Pajestka-Jurasz, Ksiądz Prałat Władysław Nowobilski – budowniczy kościoła i pierwszy proboszcz parafii w Ciścu, Cisiec 2022.

Internet:

https://opoka.org.pl/News/Polska/2021/kult-matki-bozej-czestochowskiej-historia-i-znaczenie

https://zywiecinfo.pl/historia/kapliczki-w-ciscu

https://beskidlive.pl/z-zycia-gmin/wegierska-gorka/994-majowe-nabozenstwo-w-kapliczce-na-malym-ciscu

czytaj dalej
Gazetka parafialnaParafia

Statua Św. Maksymiliana w kościele parafialnym w Ciścu

Od czasu beatyfikacji (1971 r.), a później kanonizacji (1982 r.) męczennika z Auschwitz – ojca Maksymiliana Marii Kolbego, jego wspomnienie obchodzone jest corocznie w wigilię Święta Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, czyli 14 sierpnia – dnia jego śmierci. Jest to także dzień odpustu parafialnego. Dla uczczenia Patrona i podkreślenia znaczenia jego kultu dla mieszkańców Ciśca, którzy w sposób heroiczny pod kierunkiem księdza Władysława Nowobilskiego zbudowali świątynię, została wykonana statua Rycerza Niepokalanej.

Od momentu wybudowania kościoła do czasu jego zalegalizowania przez Urząd Wojewódzki w Bielsku Białej, tj. w latach 1973-1979, projektowaniem zabudowy i wystroju wnętrza oraz nadzorowaniem wykonawstwa zajmował się krakowski artysta plastyk, Andrzej Dzięgielewski. Jego autorstwa jest płaskorzeźba „Wieczerzy Pańskiej”,  granitowy ołtarz, posadzka, kasetonowy sufit. Zaprojektował także statuę św. Maksymiliana wykonaną  ze stiuku przez rzeźbiarza Kazimierza Jęczmyka, a ufundowaną przez Marię Tetłak z Gołuszków. Statua pierwotnie miała stać w samym prezbiterium. Jednakże przez wiele lat była usytuowana z prawej strony prezbiterium, a po wybudowaniu bocznego chóru, przeniesiona została na lewą stronę.

Św. Maksymilian Maria Kolbe od początku patronował budowniczym kościoła w Ciścu. To jego przykład porwał ludzi do rozpoczęcia budowy, gdy ksiądz Władysław Nowobilski wygłosił kazanie rankiem 5 listopada 1972 r. Podczas konsekracji ołtarza w roku 1977 ks. kard. Karol Wojtyła nawiązał do postaci Błogosławionego mówiąc: To właśnie w rok po Jego beatyfikacji, to właśnie w kilka tygodni po pierwszej rocznicy Jego beatyfikacji, która odbyła się w 1971 r. w Oświęcimiu i zgromadziła ogromną rzeszę Polaków, w liczbie około pół miliona, to właśnie wówczas powstał ten przedziwny kościół, o którym szeroko mówiono w całej Polsce.

Kościół w Ciścu stał się więc wyrazem czci oddanej męczennikowi Oświęcimia. Stał się zarówno pomnikiem wzniesionym ku pamięci Jego męczeńskiej śmierci, jak i pomnikiem męczeństwa wszystkich braci Polaków, również mieszkańców Ciśca, którzy stracili swoje życie w czasie ostatniej wojny światowej i po jej zakończeniu pomordowani przez okupanta hitlerowskiego i stalinowskiego. Jednocześnie jest symbolem rzeczywistego męczeństwa mieszkańców Ciśca zaangażowanych w tak trudne i bolesne przedsięwzięcie, jakim było podjęcie ryzyka budowy świątyni wbrew władzom totalitarnego reżimu. Władzom, które nie wahały się użyć wszelkich środków, także bezprawnych i niegodziwych, aby temu zapobiec. 

I podobnie jak patron – św. Maksymilian w całym swoim życiu podejmował się rzeczy po ludzku sądząc niemożliwych i potrafił je doprowadzić do szczęśliwego końca, zawierzając je Bogu i Niepokalanej, tak i Cisiec – choć podjął się dzieła, które wielu z góry skazywało na przegraną – zawierzając Bogu,  nie ugiął się, dzięki czemu mieszkańcy mogą być dzisiaj dumni z dzieła swoich przodków i mają szansę kontynuować je pod opieką niezawodnego patrona, obecnego w relikwiarzu i w górującej nad nim statui.

Opracowanie i zdjęcia: Jacek Biłko

Źródła:

A. Tyc, Dzieje parafii w Ciścu (1970-1997), Kraków 2000.

W. Nowobilski, Zapiski osobiste i wywiad, Cisiec 2023.Z. Pajestka-Jurasz, Ksiądz Prałat Władysław Nowobilski – budowniczy kościoła i pierwszy proboszcz parafii w Ciścu, Cisiec 2022.

czytaj dalej
Gazetka parafialnaParafia

Oazowe Rekolekcje Wakacyjne

Od 27 czerwca do 13 lipca w naszej parafii będziemy gościć młodzież z Ruchu Światło-Życie z całej naszej diecezji, która będzie przeżywać swoje wakacyjne rekolekcje formacyjne. Być może spotkamy ich na niedzielnej Eucharystii, zobaczymy ich podczas nabożeństw. W związku z tym warto byłoby przybliżyć, czym są takie rekolekcje wakacyjne.

Zdjęcia w artykule pochodzą z profilu Oaza Cisiec na Facebooku.

Uczestnicy Ruchu Światło-Życie w ciągu roku na cotygodniowych spotkaniach w grupach rozważają wspólnie Pismo Święte i przygotowują się tym samym do przeżywania rekolekcji wakacyjnych, które traktowane są jako zwieńczenie rocznej formacji. Jest to bardzo ważny czas dla tych młodych ludzi. Rekolekcje trwają 17 dni, z czego pierwszy i ostatni to dni przyjazdu i rozjazdu, a pozostałe 15 poświęcone są tajemnicom różańca świętego (tajemnice radosne, bolesne i chwalebne). Plan dnia może różnić się w zależności od stopnia, ale są punkty, których nie może zabraknąć. Bardzo często dzień rozpoczyna się jutrznią, a centralnym punktem każdego dnia jest oczywiście Eucharystia. Są również spotkania w grupach, na których, podobnie jak podczas spotkań parafialnych, oazowicze pochylają się nad Słowem Bożym. Bardzo ważny jest również tzw. Namiot Spotkania, czyli czas indywidualnej modlitwy, a także Wyprawa Otwartych Oczu, mająca na celu zwrócenie uwagi na obecność Pana Boga w naszym otoczeniu, w przyrodzie, ale również może ona mieć charakter indywidualnego spotkania z Panem. Nie braknie także szkoły śpiewu, ponieważ oazowicze chwalą Pana Boga śpiewem każdego dnia. Podczas szkoły liturgii poznają różne elementy Eucharystii, a szkoła modlitwy pomaga im zgłębiać tę religijną praktykę. Bardzo ważnym aspektem rekolekcji jest integracja członków, dlatego wieczorami spotykają się na pogodnych wieczorach, będących czasem wspólnej zabawy, która pozwala im się lepiej poznać i zawiązać więzi wspólnotowe. Podczas tajemnic bolesnych są to poważne wieczory, wówczas oazowicze spotykają się z różnymi gośćmi bądź oglądają wartościowe filmy. Po modlitwie wieczornej i wspólnym odśpiewaniu Apelu Jasnogórskiego obowiązuje Silentium Sacrum, podczas którego młodzież nie skupia się już na rozmowach z innymi osobami, ale ma czas na to, by poukładać sobie treści przeżywane w ciągu dnia (a trzeba przyznać, że jest ich naprawdę dużo) i trochę się wyciszyć.

Rekolekcje dzielimy na stopnie. Na początku jest to Oaza Dzieci Bożych, a po szóstej klasie szkoły podstawowej zaczyna się tzw. Oaza Nowej Drogi, mająca trzy stopnie, gdzie pierwszy skupia się na tożsamości człowieka wierzącego, drugi na relacji człowieka do Boga, Maryi oraz rodziców, a trzeci na specyfice więzi wspólnotowych. Po I klasie szkoły średniej oazowicze mogą jechać na Oazę Nowego Życia, która również ma trzy stopnie. Pierwszy stopień, czyli ten, który odbywa się w tym roku w Ciścu, skupia się wokół Chrystusa, a uczestnicy w czwartym dniu przyjmują Pana Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela, co jest bardzo ważnym punktem tych rekolekcji. Młodzież uczy się zaufania Chrystusowi, powierzając Mu swoje życie. Wydawać by się mogło, że drugi stopień krąży wokół naszych niewoli oraz tego, że Chrystus nas z nich uwalnia, a bazuje na Księdze Wyjścia, najważniejszym jednak celem tego stopnia jest ukazanie jak ważne są liturgia oraz sakramenty oraz jakie relacje istnieją między słowem, wiarą i sakramentem. Liturgia to szczyt i źródło formacji każdego chrześcijanina. Trzeci stopień krąży wokół tematu Ecclesia Mater – Mater Ecclesiae ( Kościół Matka – Matka Kościoła), gdzie uczestnicy poznają misterium Kościoła, a także szukają swojego miejsca w nim, czego wyrazem jest późniejsza służba w wybranej diakonii, bo przecież formacja nie kończy się na tym stopniu, mimo iż jest to stopień ostatni.

Rekolekcje dają więc młodzieży okazję do formowania się, poznawania Kościoła, do którego należy, a także przybliża do Pana Boga. Owoce tych kilkunastu dni wakacyjnych odkrywa się przez wiele lat, podobnie jak wieloletnie są zawarte w tym czasie przyjaźnie. Osobiście mogę powiedzieć, że zawsze, gdy jest mi trudno, przypominam sobie, kto kieruje moim życiem i za kim podążam. Wartości poznane w Ruchu Światło-Życie pomagają mi przeżywać każdy dzień i bez obaw patrzeć w przyszłość, bo skoro Chrystus mnie prowadzi, to nic złego nie może się stać. Ruch oraz rekolekcje wakacyjne, idące w parze z katolickim wychowaniem w mojej rodzinie niejako przygotowały mnie na dorosłe, pełne wyzwań życie i wiem, że mogę budować na dobrym fundamencie.

Nasi oazowicze od wielu lat jeżdżą na rekolekcje, a co ich do tego skłania? „Pojechałam na te rekolekcje nie tylko dlatego, że koleżanka mnie zachęciła, ale też dlatego, że chciałam odpocząć od wszystkiego i skupić się jeszcze bardziej na Bogu” – mówi Oliwka.

W tym roku z naszej parafii trzy nasze oazowiczki pojadą na 1 stopień ONŻ (Oazy Nowego Życia). Co czują przed wyjazdem? „Czuję lekki stres i ekscytację, nie mogę się doczekać, aż pójdziemy ze świeczkami czwartego dnia. Bardzo się cieszę, że mogę spotkać moich znajomych z zeszłych lat i poznać nowych ludzi. Wiem, że moje życie się odmieni po tym czasie i wymodlę to, czego potrzebuję” – mówi Martyna. „Chciałabym, aby tegoroczne rekolekcje pomogły zgłębić mi wiarę w Boga i pokazać do Niego drogę. Oczekuję, że wypełnią pustkę w sercu oraz pokażą mi co dobre, a co złe oraz oderwą mnie od pośpiechu i problemów” – dodaje Wiola. Natalka, która w tym roku jedzie już na ostatni, 3 stopień ONŻ, podsumowuje przeżyte dotychczas rekolekcje: „Rekolekcje są dla mnie przede wszystkim moim osobistym czasem na wyciszenie, modlitwę. Są dla mnie oderwaniem od codzienności, problemów, często zwykłego, szarego życia. Zwykle przyjeżdżam na nie pełna obaw, ale zawsze dostaję odpowiedzi na wszystkie pytania i wątpliwości. Zawsze pomagają mi znaleźć to, czego w danym momencie potrzebuję, są czasem na refleksje i przemyślenia, na osobiste spotkanie z Bogiem. Jednocześnie są radosnym czasem w grupie ludzi, pomagają mi otwierać się na innych i pokazują, czym jest prawdziwa wspólnota”. Już teraz otoczmy młodzież modlitwą, by był to dla nich owocny i piękny czas.

czytaj dalej
1 2 3 4 5
Page 2 of 5